No tak, ja pokazałam skrajności, a jak wiemy, większość ludzi stanowią ci "po środku", którzy w jakiś tam sposób się dogadają, chociażby przez ignorowanie drażliwych tematów i pominięcie ich podczas rozmów. Charakter to też inna sprawa, bo czasami osobowości się wykluczają i osoby się wzajemnie męczą i nie jest to niczyja wina. Po prostu się nie dopasują
Skrajności to się raczej nie da pogodzić. Ja natomiast znam wielu ludzi o umiarkowanych poglądach, którzy mogliby ze sobą funkcjonować bez większych problemów, i uważam że tacy ludzie stanowią większość społeczeństwa. W mediach natomiast słyszymy tylko o głośnych skrajnościach, ponieważ media pokazują świat chcąc nas zaciekawić a nie poinformować. Wracając do osób umiarkowanych: różnice między ludźmi są znacznie głębsze niż przekonania światopoglądowe: charakter, pasje, plany na przyszłość itd, są równie potężnym czynnikiem. Przy czym czynnik nie musi być negatywny. Na przykład dwóch podróżników patrzy na świat z perspektywy podróży, a awantury na świecie traktują jako coś co ich nie dotyczy. Stąd też mają inne priorytety.
No jeśli chodzi np. o poglądy czy zainteresowania, to jak dla mnie nie da się w części przypadków tego pogodzić, choćby nie wiadomo jak się ktoś starał. Można dojść do porozumienia w sprawie muzyki, filmów, czy nawet wegetarianizmu/weganizmu, ale jeśli chciałoby się pogodzić, dajmy na to, skrajnie prawicowego faceta,, który jest antywszystko, a kobietę, która jest np. ateistką, feministką i "łamie" wiele "tradycyjnych" zasad, to prędzej się pogryzą, niż dogadają i jak dla mnie nie ma nawet sensu utrzymywać takiej relacji, bo więcej to zabiera energii, niż przynosi jakichkolwiek korzyści (wsparcia, towarzystwa, rozmowy na poziomie etc.)
Moim zdaniem odpowiedzią na jeden z problemów wymienionych przez Rachelę, jest ustawienie sobie priorytetów. Ludzie się nigdy nie będą zgadzać we wszystkim w stu procentach i trzeba sobie wybrać kilka tematów które są niezbędne do zbudowania relacji, oraz tematy z którymi trzeba sobie dać spokój. Na przykład: jest ktoś kto jest zainteresowany Star Warsami i heavy metalem, i Star Warsy są dla niego ważniejsze. Jego potencjalna partnerka interesuje się Star Warsami ale też Disco Polo. No specem nie jestem, ale wydaje mi się że jest tu pole do zbudowania jakiejś relacji. Co o tym myślicie? (Przykłady są infantylne, ale to celowo. Chodziło o metaforę.)
Podobają mi się te przemyślenia Racheli, są takie głębokie, w moim guście
Przyznam, że ja też zdążyłam już rozczarować się światem, chyba za duża świadomość mi weszła, jak na mój wiek, ale patrząc na to, co się aktualnie dzieje w Polsce, to nawet lepiej, żeby zyskiwać tę świadomość, choćby i razem z rozczarowaniem, by młode osoby mogły coś zmienić.
Horney za to uważa, że nieprawidłowo rozwinięty człowiek dąży do władzy - by dominować nad innymi i zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa, dąży do prestiżu - by upokorzyć innych i pokazać że jest lepszy i w końcu dąży do posiadania - aby poprawić swój status i zastąpić braki przyjemnosciami materialnymi. Te sytuacje w dobie naszej emocjonalnej izolacji się potęgują. Mamy kupę niezaspokojonych potrzeb i nie chodzi już o drugiego człowieka, a samego siebie. A pomyśleć, że wystarczyłoby cofnąć się te kilkanaście lat i ponownie doświadczyć błogiej nieświadomości... Może nie mam prawa tak uważać w tym wieku, ale świat już zdążył mnie rozczarować i jedynym lekarstwem jest przeżycie tego koszmaru z kimś, regresja lub pozbycie się świadomości. W pojedynkę na dłuższą metę nic się nie zdziała
Celem jest zaspokojenie potrzeb bycia kochanym i poczucia bycia pod opieką. Cześć z tych przypadków nie jest winą ludzi. Fromm pisał, że w rozwoju człowiek musi zerwać więzi pierwotne (z rodzicami) których istotą jest poczucie bezpieczeństwa i ograniczenie odpowiedzialności za własne poczynania. Człowiek zdrowy powinien przejść indywiduację - proces zerwania więzi pierwotnych na rzecz wtórnych. Wtedy zaczyna się trauma związana z samotnością (nie jesteśmy już "częścią " rodziców i dotyka nas świat). Człowiek zdrowy wykształci wtedy więzi wtórne z partnerem tworząc szczęśliwy związek i rozwijając swoją twórczość, człowiek niegotowy będzie szukać ucieczki i próbować - wciąż mechanizmem więzi pierwotnych - zaspokoić potrzeby. Uciekać można poprzez konformizm - wyzbycie się własnej tożsamości i ujednolicenie z innymi, destrukcję - niszczenie wszystkiego i wszystkich z zawiści i zazdrości albo autorytaryzm - oddanie się komuś innemu i niech on za mnie decyduje i rządzi
Przemyślenia Racheli. Dziś o fiksacji i regresji rozwojowej człowieka. Możemy się zafiksować, czyli pozostać na jakimś etapie rozwoju dłużej niż potrzeba, ale także możemy się do jakiegoś etapu cofnąć i to będzie regresja. Oba zjawiska zdarzają się, gdy nie mamy odpowiednich warunków do wyjścia poza strefę komfortu. Każdy z nas w jakimś stopniu żałuje, że dzieciństwo za nami. Za dziecka nie było podziałów lewak-prawak, homo-hetero, ateista-wierzący, prochoice-prolife. Czasami jestem już tymi podziałami zmęczona, kiedyś mnie to nie obchodziło. Tak, nie brałam odpowiedzialności, nie byłam świadoma. Brak świadomości to chyba najbardziej pożądany stan dzisiaj. A co gdyby tak - cofnąć się, zapomnieć? Ha, nie da się. Tu jest dramat. Mówią, że to rozczarowanie światem ma też jakąś rekompensatę. Gdzie? Trudno znaleźć bratnią duszę i jeśli takową posiadasz (i nie jest to tylko jednostronne) to masz prawdziwe szczęście. Bardzo wiele takich związków nie ma nic wspólnego ze wzajemnością
Mleczek i Mleczka xD For, ile zgodziłabyś się mieć kotów?
https://titansgo....239693.jpg i to jest moi drodzy poprawna postawa obywatelska xD
Okazał się potem Mleczysławą, ale imię bardzo pasowało xD
Wiadomo
*spoiler*Lubicie Króla Lwa
Nala, bo nie mieliśmy lepszego pomysłu xD
https://titansgo....1227b8.jpg przyszła spać <3
Tak jest For
Deksyn, ostatnio sugerowałeś, że Robin jest dziewczyną, nie dziw się teraz, że jego małżonki się odwdzięczają teoriami xD
Nie, dziękuję xD Kibo, szykujcie mi sanki xD