Pełna zgoda, lepiej bym tego nie opisała. Naprawdę znasz się na rzeczy. Cóż powiedzieć - lata siedzenia "w piwnicy" sprawiły, że boję się nawet o coś kogoś zapytać. Ciężko wyjść ze strefy komfortu, ale trzeba próbować. Inaczej, jak to powiedział Stachu Jones, jesteśmy zgubieni (w tym świecie). Wiadomo, że pewne normy są potrzebne, by społeczeństwo mogło funkcjonować. Jednak problem pojawia się, gdy właśnie zmuszają nas do przywdziania maski i pogrzebania naszego ja. Pomyśleć, że gdyby każdy potrafił podchodzić do rzeczy z wrażliwością, zrozumieniem i empatią, to nie byłoby w ogóle tego problemu i wielu innych. Chciałabym żyć w świecie, gdzie aspekt emocjonalny nie jest ignorowany. Uczucia być może nie są logiczne, ale to nie zmienia faktu, że one są i je odczuwamy i są częścią naszego człowieczeństwa. I zamiast wyzywać kogoś od przewrażliwionego płaczącego słabeusza, lepiej zasugerować potencjalne rozwiązanie problemu. Rozumiem jednak, że ludzie bez empatii tego nie rozumieją.
Właściwie to nawet nasze nicki, avki i anonimowość tutaj są formą ochrony, bo to nie ja, nikt mnie tutaj nie będzie oceniał z imienia i nazwiska. Nie znamy się w rzeczywistości. Wychodzi na to, że całe nasze życie jest szyte kłamstwami, nieufnością, wyparciem i lękiem. W miarę czasu te negatywne cechy wzrastają, bo z wiekiem wymaga się od nas pewnych zachowań, niektóre wzorce zachowań już nie mieszczą się w ramach norm. Nie mówię tutaj o zabijaniu czy pracy w bikini (lub powstrzymywaniu się,bo możemy kogoś skrzywdzić naszą reakcją - to świadczy o dojrzałej empatii i że umiemy patrzeć dalej niż za czubek własnego nosa) , ale emocjach, odruchach, poglądach, zgodzie z własnym sumieniem - nie chcę zostać źle zinterpretowana. Dochodzę powoli do takiego punktu, w którym tracę nadzieję, że komuś kiedyś pokażę swoje prawdziwe wnętrze. Bezpieczniej jest zaufać zwierzęciu niż drugiemu człowiekowi - ot, takich czasów dożyliśmy. Dziękuję bardzo za uwagę.
Doskonale Cię rozumiem, Gwiazdeczko. Też się z tym mierzę. Nierzadko już brzydzę się swoją maską, ale lęk przed odrzuceniem nawet tej maski nie pozwala mi na stanowczą reakcję
Później już, nawet gdy znajdzie się osoba godna zaufania, ego dalej będzie się bać otworzyć rzeczywistość zmysłową i nie będziemy mieli kontroli nad wypartymi cechami. Zaczną pojawiać się irracjonalne lęki, usprawiedliwienia "ona zrobi to samo, jest taka jak inni", ciężko wydobyć swoje prawdziwe ja. Znów mamy kilka ucieczek - sub kultury lub tworzenie własnej rzeczywistości. Na dłuższą metę to jest jednak zgubne, bo świat staje się miejscem niebezpiecznym i wrogim. Powoli przestajemy z nim obcować. Fromm bardzo dobrze to wyjaśnił. Dziś jesteśmy zmuszani do konformizmu społecznego, co może kolidować z poczuciem indywidualności tożsamości. To też niedobrze, bo człowiek produktywny musi mieć poczucie odrębności - wolności, a nie odrębności - samotności
Rachela, mam wrażenie, że mi mózg odczytujesz xD. W wielu środowiskach boję się być sobą w obawie przed odrzuceniem. Wmawiam sobie, że mnie to nie obchodzi, ale tylko się oszukuję. Gdzieś tam na dnie leży potrzeba bycia akceptowanym. I męczy mnie to niemiłosiernie. Nie wiem w sumie nawet do końca, co to znaczy być sobą. Czy w ogóle kiedykolwiek tą sobą byłam na 100%. Jedno wiem, świat jest straszny i nie umiem się w nim odnaleźć. Dlatego tworzę swoje.
Przemyślenia Racheli. Czy w tych czasach dopasowanie się jest jeszcze możliwe? Tak, nigdy nie dopasujemy się w 100%, ale dziś naprawdę obserwuje się zanik podstawowych zasad, mam wrażenie, że ulatnia się uczciwość, szczerość, zaufanie i zaangażowanie. Chcemy mieć wszystko na raz, gotowe, w zgodzie z potrzebami. Mało od siebie - mówię przede wszystkim o sobie, bo nie mam prawa oceniać innych ludzi przy własnej niedoskonałości. Raz zawiedzione w istotnym obszarze zaufanie będzie kreować lęk przed ponownym upokorzeniem, a tego nasze ego nie może dźwigać. Obrona może polegać na izolacji lub tworzeniu maski tak, aby przypodobać się grupie i mimo wszystko uzyskać pozory więzi. Tylko prawidzwe Ja wtedy cierpi na wykluczenie, nie pasuje, oddala się. Samotność wśród ludzi jest chyba najgorszym uczuciem u człowieka. Niby powiązania są, ale dzieli nas bariera. To, że grupa akceptuje moją maskę dodatkowo przekonuje moje ego o ułomności, samoocena spada, samotność trwa, stan psychiczny leci w dół
Ooo piękności
Kibo, bo jak teraz poczuję święta, to 24 już mi nic z nastroju nie zostanie xD zresztą co roku te święta są gorsze
ahaaa xd
Nawiązywałam do tego słynnego filmu Kapuśniaczek z Louisem de Funesem xd
*dlaczego kapuśniak? XD*
o, to też jest jakaś myśl
Karmi obcych kapuśniakiem
;D
uczę się od najlepszych xD
Super pomysł tak trzymaj Kibo xDDDD
czekam na pomysły innych - co Deksyn robi o 3 w nocy? *Deksyn, nie podpowiadaj!*
ja mogę przemyślenia dać teraz. teoria o tym co Deksyn robi o 3 w nocy, że nie może pisać przemyśleń. mój pomysł jest taki, że w tych godzinach wracają po niego kosmici, którzy zbierają od niego wywiad na temat Ziemi 
Deksyn, po prostu są ludzie nie zastąpieni
Rachela, czemu? xD