Teen Titans: The Judas Contract

Uwaga - artykuł zawiera spoilery!

 

Judas Contract - promo

Teen Titans: The Judas Contract to film z bardzo trudnymi początkami. Słyszeliśmy o nim już jakieś 10 lat temu, kiedy Tytani nadal regularnie lecieli na Cartoon Network, a fandom był w szczytowej formie - mowa tu jeszcze o Teen Titans (2003). Wtedy wszyscy zastanawialiśmy się, co to będzie za produkcja, snuliśmy własne teorie, czy będzie powiązana z popularnym serialem, czy też będzie hołdem w stronę komiksowego story arca Judas Contract. Niestety nie doczekaliśmy się wtedy tej odpowiedzi, ponieważ świat obiegła informacja o wstrzymaniu produkcji nad planowanym filmem. Całą mieszankę nastrojów, które nam wtedy towarzyszyły, doskonale widać na forum [judas contract].
Na początek kilka faktów i kwestii technicznych. Film opowiada o dalszych losach młodych superbohaterów znanych jako Teen Titans. Skład grupy poznaliśmy w Justice League vs Teen Titans, animacji wypuszczonej w roku 2016 w którym po raz pierwszy zobaczyliśmy wspólne losy Starfire, Raven, Beast Boy'a, Blue Beatle'a i Robina (Damian Wayne). Poza grupą zobaczyliśmy również bohaterów starszej formacji - Justice League oraz Cyborga i Nithtwinga.
W Judas Contract część postaci pobocznych się nie pojawiła, ale Nightwing dołączył ponownie do Tytanów. Dowiadujemy się również, że od roku w skład zespołu wchodzi także władająca mocą geokinezy Terra, którą mogliśmy ujrzeć w krótkiej scenie na końcu zeszłorocznej produkcji. Tak jak ostatnio fabuła została zbudowana wokół wątku głównego zaczerpniętego z serii komiksowych (oryginalna fabuła - Tales of the Teen Titans #45-47), jednak tym razem nie skupia się ona już na Raven i powstaniu grupy, ale na infiltracji Tytanów i właśnie nowej ich członkini.
Fanów kreskówki nie rozczaruje również pojawienie się Slade'a Wilsona, czyli arcywroga Tytanów z serii kreskówkowej, tym razem troszkę bliższego komiksowej wersji. W zasadzie jeśli miałbym krótko podsumować ten film, skupiłbym się chyba na tym, że jest on dość wiernym odwzorowaniem serii komiksowej, wprowadzającym nieco świeżości i w miarę zgrabnie zapakowanym w jedną całość. Ale skoro nie muszę się spieszyć, postaram się troszkę dogłębniej opisać produkcję oraz, mam nadzieję, zachęcić nowych widzów do jej obejrzenia.
Mimo głębokich nadziei na troszkę dłuższy czas trwania filmu dostaliśmy tym razem tylko 5 minut więcej, czyli całe 84 minuty z Tytanami. Biorąc pod uwagę ile trzeba było upchnąć fabuły w tak krótkim czasie, żeby w miarę dobrze oddać historię Terry, Kościół Krwii, udział Slade'a i wątki poboczne wydaje mi się, że twórcy zrobili kawał dobrej roboty. Pamiętajmy, że jest to film Direct 2 DVD o stosunkowo niskim budżecie ($3.5 miliona) i niestety widać to po animacji oraz potencjalnych scenach, które "mogły być". Przede wszystkim na myśl przychodzi brak walki między Raven i Terrą, która jak sądzę została zaniechana, ze względu na oszczędności oraz fakt, że cała poprzednia animacja była głównie poświęcona właśnie Raven.
Ukazane w filmie sceny mimo wszystko są dość zadowalające i ładnie zbalansowane - mamy trochę rodzinnego dramatu w postaci Jaime Reyesa, który przeżywa rozterki, nie radząc sobie z kontrolowaniem swojego symbiota; z drugiej strony mamy niespodziankę urodzinową, którą Tytani urządzają Terrze oraz sceny typowo humorystyczne jak interakcje Kory i Dicka o których troszkę więcej później. I tak właściwie cały film mija nam w przyjemnym balansie, który nie zmusza do nadmiernego denerwowania się i siedzenia w ciągłym napięciu - co dla widzów o słabych nerwach będzie bardzo pocieszające.
Świetnym akcentem jest też scena początkowa, ukazująca pojawienie się Starfire na ziemi i dająca krótki wgląd w poprzednie line-up zespołu młodych bohaterów. Służy ona głównie narysowaniu związku Starfire i Nightwinga, który stopniowo ewoluuje w trakcie całego filmu i dostarcza wielu wesołych momentów. Mała notka na temat - kilka z tych scen może wskazywać na to, że nie jest to animacja skierowana do młodszych widzów, ale to powinno być oczywiste od początku, skoro już w poprzedniej produkcji nie szczędzono nam brutalnych scen, szczególnie tych w których udział brał Damian Wayne.

Robin & Nightwing

O ile nie dokońca jestem zwolennikiem jego pojawienia się w stałym składzie Tytanów, muszę przyznać, że upieczono dwie pieczenie na jednym ogniu i dzięki temu zabiegowi dostaliśmy mały pogląd na braterskie relacje Robina i Nightwinga. Ponadto Dick Grayson mógł pokazać czego tak naprawdę nauczył się od Batmana, kolejny raz zaznaczając kontrast pomiędzy starszym i rozsądniejszym bratem a młodym, niedoświadczonym, zbyt porywczym synem Batmana, który wpadł w sidła złoczyńców. Możliwe, że posłuchano trochę co mówią fani, bo jak pamiętamy poprzedni film wyzwolił wiele emocji wśród zwolenników i przeciwników Damiana - i tym razem przedstawiono postać jako dużo bardziej ludzką niż poprzednio, gdzie zachowywał się on raczej jak chodząca maszyna do zabijania.
Wątek główny został oddany dość wiernie względem wersji komiksowej. Dowiadujemy się kilku rzeczy o przeszłości Terry - coś czego bardzo brakowało w serialu animowanym. Widzimy też jak Slade nią manipuluje i jak jej postrzeganie tej relacji jest różne od tego jak widzi ją Slade. Ostatecznie pokazuje on prawdziwą twarz i bez cienia wątpliwości wbija jej przysłowiowy sztylet w plecy. Widoczne jest również wewnętrzne rozdarcie Terry po zdradzie Tytanów, ale uważam, że nie zbudowano dostatecznej więzi między nią a grupą we wcześniejszych scenach filmu. W zasadzie interakcje jej i Tytanów są bardzo ubogie, wyłączając może te w których udział bierze Beast Boy. Zdziwiło mnie dość mocno, jak chłodną postacią była przed ujawnieniem swojej zdrady. Spodziewałbym się, że infiltrując Wieżę T i jej mieszkańców pod okiem Deathstroke'a powinna trochę mniej oschle traktować Tytanów, by prędzej zdobyć ich zaufanie. Tymczasem jej relacje są wprost wrogie i bije od niej wszelką niechęcią. Przez ten mały błąd odniosłem wrażenie, że jej zdrada powinna być dużo bardziej oczywista i muszę przyznać, że byłem nieco zawiedziony.

Terra & Beast BoyWracając jednak do pozytywnej strony - relacja Deathstroke i Terry to moim zdaniem mistrzostwo. Twórcy nie oszczędzili nawet troszkę mniej przyjemnych scen, które miały miejsce w komiksie i sugerowały, że związek pomiędzy tymi dwojga mógł mieć również charakter fizyczny, co bardzo wyraźnie pokazuje, jak zniszczona była psychika Terry od momentu, gdy Slade wkroczył w jej życie. Należy przy tym również zaznaczyć, że filmowa Terra to szesnastolatka, podczas gdy Slade z pewnością ma już za sobą kryzys wieku średniego.
Drugą ciekawą relacją w kreskówce jest oczywiście wspomniany związek Kory i Dicka, którzy powoli razem wkraczają w dorosłe życie i decydują się zamieszkać razem. Widzimy trochę lekkiego humoru, nadmierną otwartość Star podczas treningu i kilka drobniejszych gagów, związanych z całą sytuacją. Miło, że ten aspekt również został w filmie poruszony, ponieważ w komiksie ich związek zawsze był silnie związany z fabułą. No i oczywiście jest to dodatkowa gratka dla nas - w większości fanów serialu animowanego, ponieważ możemy wreszcie zobaczyć jak mogły potoczyć się dalej ich losy.
W filmie zdecydowanie brakuje mi Raven. Ma ona kilka drobnych scen, ale jej udział jest bardzo ograniczony, zapewne z braku czasu. Oglądając obydwa filmy jeden po drugim raczej nie będzie to aż tak przeszkadzać, ale wiadomo - Raven nigdy nie jest zbyt wiele. Drugim drobnym minusem są skąpe sceny walk. Jest ich kilka i w większości nie wyróżniają się niczym szczególnym, za wyjątkiem walki Dicka ze Slade'm, która została bardzo ciekawie zaaranżowana i na pewno jest highlightem tego filmu. Na drugiej szali mamy zaś walkę finałową z Bratem Krwiakiem, która chyba bardziej śmieszy niż wbija w fotel. Najbliższe skojarzenie jakie przychodzi mi do głowy, to moment z Avengers, kiedy Hulk uderza o ziemię Lokim, który gada o swojej boskości. Tu scena jest dość podobna - prawdziwa walka toczy się w tle między Terrą a Slade'em, tymczasem wyglądający jak dziwne monstrum Brat Krwiak obrywa ciągle przypadkiem, zostając zdegradowany do poziomu co najwyżej naprzykrzającej się muchy. Jak dla mnie to kiepski finał postaci, którą budowano na głównego wroga tego filmu.
Ale jakikolwiek niedosyt film mógł pozostawić, ratują go sceny końcowe, w których widzimy krótką zapowiedź, co może pojawić się w kolejnej produkcji. Jednak tych drobnych smaczków nie zamierzam już tu zdradzać, za to zachęcam Was do aktywnej duskusji na forum!
Ocenę animacji pozostawiam Wam, a osobiście cieszę się bardzo, że Teen Titans: The Judas Contract jednak powstało. Po bardzo burzliwej przeszłości i wielokrotnie wstrzymywanej produkcji, dostaliśmy kolejny ciekawy film z Tytanami. Myślę, że kolejny raz sprawdzą się moje małe przewidywania i nadal uważam, że dla Tytanów to dopiero początek.

Forsaken 2017-05-24, 13:47
10/10 :3
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [2 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]