Zobacz temat
 
Wypociny Racheli
Silent, zauważ, że większość odcinków miała miejsce latem/wiosną Bestia ;) . Sama chciałam wypróbować, jak będą wyglądać Tytani z jesiennym bólem istnienia Gwiazdka :D
No tego się nie spodziewałam Gwiazdka :D

słodko Bestia ;)
titansgo.pl/upload/img/603b81b630c38.jpg
Coś mnie napadło w środku nocy i napisałam swój pierwszy, beznadziejny songfic. Nie czytajta xD

Tytuł: Swimming in The Stars
Pairing: Robin, Starfire
Motyw: Romans
Piosenka: Swimming in The Stars - Britney Spears
Słowa: nie liczyłam, ale krótko

********
Wyszłam potajemnie z Wieży, by trochę pozbierać myśli. On tak bardzo zbijał mnie z tropu, był niemal nieuchwytny. Ogarniała mnie fala frustracji, bo może to ja nie potrafię zrozumieć jego? Być może związek z nim jest metaforą mojego związku z Ziemią. Jednego dnia uroczo się uśmiecha, obejmuje mnie ramieniem, a drugiego już ucieka.
Wewnętrzna burza przywiodła mnie na piaszczystą plażę za najwyższym wzniesieniem drugiej strony miasta. Uwielbiałam podziwiać nocne niebo z tej lokalizacji, ponieważ żadne światła nigdy nie zdołały zakłócić pięknego pejzażu gwiaździstej płaszczyzny i wody tańczącej z przytulnym wiatrem. Oddając się chwili zapomnienia, opadłam na rozgrzewający piasek i pozwoliłam otulić się ciepłym powiewom. Przed oczami błyszczały mi tysiące kolorowych gwiazd, zdołałam nawet zauważyć kilka spadających. Delikatny szum oceanu wzbogacił moją chwilę błogości o przyjemne doznania słuchowe.
Straciłam poczucie czasu, aż do momentu, w którym pojawiły się dwie ciepłe dłonie na moich policzkach.

Dream me to life
Write our names in the pillow skies

Na mojej twarzy zagościł delikatny uśmiech, zamknęłam oczy i okryłam jego dłonie własnymi. Poczułam, że delikatnie potarł nasze kciuki i złożył subtelny pocałunek na mojej prawej dłoni. Nie potrzebowaliśmy słów.

We can meet in our minds
If our days count us out of time

W mojej wyobraźni przenosiliśmy się do własnego świata. Żałowałam, że nie dane było nam w nim na zawsze pozostać. Tutaj, w naszym miejscu.

And we'll stay alive
In seas of city lights
Where you and I collide

W końcu złączyły się wargi. To był nasz własny język, symbol zjednoczenia dusz. Dokładnie w tych chwilach znajduję pewność, że wcale nie jestem obca jemu i Ziemi. Gdy on mnie o tym w ten sposób zapewnia, dostaję emocjonalnych skrzydeł. Czuję, że mogę przenosić szczyty, polecieć stąd na drugi koniec wszechświata lub po prostu zanurzyć się w tych pięknych gwiazdach....

So let's go
Swimming in the stars tonight

Podniósł mnie i zaczekał, aż wrócę do niego i otworzę ponownie oczy. Spostrzegłam dwa niebieskie diamenty w panoramie błyszczącego nieba. Zahipnotyzowana tym widokiem, nie stawiałam oporu, gdy zaciągnął mnie bliżej wody i nasze nagie stopy okryła delikatna fala ciepłej wody.

Oh, and we'll glow
And shimmer in the diamond lights
We'll dive in

Nie odrywając wzroku od siebie, powoli weszliśmy głębiej, a lustro wody odbijało rozświetloną paletę gwiazd. Podobne odbicie malowało się w jego niebieskich tęczówkach. Fale otulały nas coraz chętniej.

Head first, all the way down
In gravity's arms we'll drown

Nie miałam pojęcia, czy wciąż stoimy w wodzie czy faktycznie zanurzamy się w nocnym niebie, nie obchodziło mnie to. Ułożył ręce wokół mojej talii, a ja objęłam jego szyję. Odurzona tą chwilą ciągnęłam nas w dół, a on pilnował, bym nie robiła tego za szybko.

The world is ours
When we're swimming in the stars
When we're swimming in the stars

Wreszcie położyliśmy się w spokojnym oceanie, nasze głowy złączone. Zatarła się granica, horyzont zanikł. Pływaliśmy we własnym świecie, kiedy pływaliśmy w gwiazdach.

- Robin...
- Ja też Cię kocham, Star.

Połączony z 2020-12-07, 20:07:02:
NOWA SERIA!
Rozmowy na kozetce
Motyw: Humor, Romans, Dramat
Postacie: Robin, Starfire, Raven, Beast Boy, Cyborg, Bruce Wayne, Slade Wilson

Rozdział 1: Początek nowej przygody i spalony naleśnik




Ostatnia lampka do kontaktu i... gotowe. Tak, to ja, Rachela. Młoda studentka oddelegowana na praktyki do kliniki pod skrzydłami Wayne Enterprises. Dostałam już własny gabinet i bardzo mi się w nim podoba. Jest dokładnie taki, jak sobie wymarzyłam. Zamiast prawej ściany wybudowano duże okno z przytulnymi zasłonkami. Od prawej strony drzwi rozciąga się majestatyczna kozetka, a przy niej stoi klasyczna lampa i mój fotelik. Na wprost od wejścia znajduje się pokaźny regał z książkami, tuż przed nim moje biurko. Pacjenci mają widok na uspokajający pejzaż ściany wschodniej. W gabinecie stoi też kilka roślin w doniczkach. Prawdopodobnie bardziej od nowego miejsca pracy ekscytują mnie moi podopieczni! Powierzono mi misję zadbania o zdrowie psychiczne bohaterów tego regionu i prywatnie moich idoli - Młodych Tytanów. Ekipa zapoznała mnie z nimi już kilka miesięcy temu - zupełnie bez świadomości, że wiem o nich znacznie więcej niż powinnam. Dokładnie za kilka minut mam odbyć swoją pierwszą sesję... z Bestią. Mimo, że praktycznie to najlepsza opcja jak na początek, żołądek ściska się niemiłosiernie.

Moje duchowe żale przerwało energiczne stukanie w drzwi. Momentalnie stanęłam jak wryta i stres opanował mój umysł. Podeszłam nieśmiało i pociągnęłam do siebie klamkę.
- A Pan do kogo...? (Auć, Rachela, ogarnij się ) Eee... To znaczy... Wchodź, Bestio, śmiało - próbowałam zachować choć pozory kontroli po pierwszej wpadce.
- No cześć, mała! Jak tam nowe miejsce? - zielonek na bacząc na nic wskoczył na kozetkę i wyłożył się jak rasowy plażowicz.
- Muszę przyznać, że Pan Wayne się postarał, pijesz coś? - z każdą minutą wracałam do siebie, a pozytywna aura BB dodatkowo mnie rozluźniała.
- No jasne, zapodaj jakieś mleczko sojowe, wiem, że w tym regale masz ukrytą lodówkę!
- Ha, czego ty nie wiesz i ciesz się, że nie zamówiłam elektrycznej łapki na muchy - puściłam mu oczko i otworzyłam misternie ukrytą lodówkę, po czym nalałam pełny kubek mleka i podając zapytałam - Jak się dziś czujesz, Bestyjko?
- Dzięki. Dobrze, że udało mi się wyrwać z Wieży. Jestem po prostu trup - nastolatek zwiesił głowę i wziął porządny łyk.
- Co? Jak to? - zasiadłam z gracją na swoim fotelu trzymając jednocześnie notesik i poprawiłam okulary - Co się stało?
- No... Wstałem wcześniej niż normalnie i chciałem zrobić śniadanie dla Ra... wszystkich. Zamyślony, za wcześnie włączyłem patelnię i tłuszcz się rozgrzał... - potakiwałam przez pewien czas - Nie miałem pojęcia, że to ciasto na naleśniki robi się tak długo i... Jak wyrzuciłem je na patelnię, od razu zaczęło się palić... - w tym momencie powaga opuszczała moją twarz, ale dzielnie z tym walczyłam.
- Co było dalej?
- Do salonu weszła Rae, a ja nie mogłem odkleić naleśnika od dna, aż w końcu się udało, ale nie wylądował na talerzu...
- Więc gdzie?
- Na... Głowie Rae... - moje próby opanowania powoli zawodziły - ona się wściekła, wyrzuciła mi resztę ciasta w twarz.. a że patelnia z nikąd się zapaliła, na oślep szukałem w szafce gaśnicy. Narobiliśmy niezłego hałasu, aż wpadła reszta... Robin zaczął się na nas drzeć, Cyborg próbował powstrzymać wodę z kranu, który wybuchł od mocy Rae, a Gwiazdka chciała mi pomóc wytrzeć ciasto z twarzy, w końcu...
- Co? - zakryłam sobie usta dłonią.
- Pomyliłem guziki i użyłem gaśnicy w jej stronę... Wszyscy byli na mnie tacy źli, a chciałem dobrze... Zakazali mi wstępu na kanapę, a mi wszystko było jedno...
- Ym, Bestio, a co się właściwie stało, że się tak zamyśliłeś? - teraz wyraźnie się spiął.
- Ee... Nic takiego. Nie wiem...
- Dobrze, sprawdzimy teraz, co Ci chodzi po głowie - włączyłam relaksujące dźwięki natury na małym magnetofonie i odczekałam kilka minut, aż stres opuści zielonego.
- Gotowy? Teraz ja powiem jakieś słowo, a Ty podasz mi szybko pierwsze skojarzenie, dobrze? - wróciłam na swoje miejsce i kojąco czytałam z listy - Piękno.
- Raven...
- Radość.
- Raven..
- Marzenie.
- Raven.
- Mrok.
- Raven!
- Książka.
- Raven!
- No, to już chyba znamy powód Twojej nieuwagi. To śniadanie też miało być dla niej, tak?
- Tak... Tyle, że ja nigdy nie robiłem naleśników sam i tak to wyszło... - chłopiec jeszcze bardziej posmutniał.
- Hm, podoba ci się - uśmiechnęłam się prawdziwie.
- Nie wiesz nawet jak bardzo... Jest taka wyjątkowa, ma swoje mroczne poczucie humoru, jest ładna i tyle czyta... Pewnie nie chciałaby takiego głupka jak ja... Ale ja wiem, że gdzieś tam coś do mnie czuje! - Bestia ożywił się na te słowa.
- Naprawdę?
- Tak! Dwa dni temu nawet bez przyklejania rąk do konsoli, zgodziła się ze mną zagrać! Tylko jak innych nie było... - Gar usiadł po turecku na kozetce.
- Bestio, czasami jest tak, że zakochanie motywuje nas do pokazania się z jak najlepszej strony, podczas gdy zapominamy, że nasze połówki pokochały nas za to, kim jesteśmy teraz. Myślę, że powinieneś z nią porozmawiać, jak przestanie się złościć.
- Ty... Też uważasz, że coś do mnie czuje? - zielony Tytan wstał energicznie i pochylił się nade mną.
- Ze swoich źródeł wiem, że tak - uśmiechnęłam się się do niego szczerze.
- Teraz już chyba mnie nienawidzi...
- Pogadam z nią, nie martw się - ścisnęłam delikatnie dłoń bohatera.
- Oh, wspaniale! Muszę z nią potem sam pogadać, dziękuję! Dziękuję! - będąc w euforii Bestia ucałował moją dłoń i szczęśliwy wybiegł z gabinetu. Obróciłam się na fotelu w stronę okna i zachichotałam. Szykuje się ciekawe pół roku...

(Piszcie co chcecie dalej zobaczyć! Wezmę pod uwagę)
Edytowane przez Rachela2003 dnia 2020-12-07, 20:17
nie no, ten pomysł genialny Gwiazdka :D mam nadzieję, że Bestyjka jeszcze wróci opowiedzieć, jak mu poszlo!

jedyne do czego się przyczepie to to, że chyba nie można diagnozowac swoich idoli, noale szczegolik Bestia :P

kiedy Robin?
*spoiler*

titansgo.pl/upload/img/603b81b630c38.jpg
Kochana, nikt (na razie) nie ma pojęcia, że to są moi idole. Ma na to wskazywać ten fragment, gdzie wiem o nich więcej niż powinnam Bestia ;)

*spoiler*

Edytowane przez Rachela2003 dnia 2020-12-07, 21:55
Dawaj więcej! Booya!
Jak zawsze, musze sie przyczepic, ze nie umiem strawic czasu teraźniejszego, ale to jakis moj problem. Tak poza tym jest ciekawie i czekam, co ty tam wykombinujesz. Bo że coś się odwali, to wiadomo. No i weź bez takich "napomknięć", że ich znasz, bo tym trudniej będzie czekac na następną czescCyborg 8-P
Świąteczny specjal - uwaga! Nie jest powiązany z kozetkowymi historiami. Na nie przyjdzie czas.


Magiczne drzewko

https://youtu.be/...

Młoda kosmitka leżała na gołej podłodze podziwiając najpiękniejsze drzewko, jakie kiedykolwiek widziała. Wraz ze swoją rodziną ubrali je kilka godzin wcześniej i mimo, że wszyscy udali się już do swoich pokoi, Gwiazdka niczym zahipnotyzowana urokiem choinki nie mogła oderwać od niej wzroku. Wielobarwne światełka, rozciągające się wokół perłowe łańcuchy, unikatowość powieszonych na gałązkach postaci i te bajeczne bombki. Świerk okazał się dość wysoki, a jego czubek zdobiła złota gwiazda. Na gałązkach znalazły się też świąteczne słodycze, podobizna oświetlonego ratusza, mini choineczki, brokatowe kokardy oraz kwiaty gwiazdeczki betlejemskiej. Pod świątecznym drzewkiem leżały starannie ułożone prezenty - cały stos, a nad ich bezpieczeństwem czuwała porcelanowa figurka Mikołaja, która została ustawiona po lewej stronie. Blask światełek odbijał się w ogromnych szybach, gdy były one jedynym źródłem światła w pokoju wspólnym Wieży Tytanów. W powietrzu unosiła się woń pierniczków. Dziewczyna nie była do końca pewna, czy powieszone żołnierzyki, aniołki i Mikołaje nie zaczynają tańczyć w blasku lampek, a miniaturowe choinki nie rozbłyskują samodzielnie.
- Hej, piękna. Nie śpisz? - zza jej pleców wyłonił się Robin.
- Jest... Najbardziej magiczna. Nie mogę przestać jej podziwiać - nieco zarumieniona Star spotkała wzrok swojego chłopaka.
- Nie wątpię - uśmiechnął się - nie pochwalam jednak, że leżysz na zimnej podłodze - zamaskowany bohater otulił swoją dziewczynę puchowym kocem i dołączył do niej. Starfire oparła się na jego ramieniu.
- Robinie, czy one tańczą?
- Tak. Ale zobacz, kto idzie z drugiej strony...
https://youtu.be/...
W mgnieniu oka na świąteczną choinkę zaczęły się wspinać bataliony mysich zabawek. Przerażone aniołki rzuciły się do ucieczki, a żołnierze obstawili linię lampek. Myszy dwoiły się i troiły, opanowując dolne partie choinki. Drewniani mężczyźni czym prędzej odpalili ogień ze swoich malutkich pistolecików. Plastelinowe pociski nie zdołały powstrzymać przeciwników. Wroga armia gromadziła serowe okruszki na okupowanych piętrach. Błyszczące drzewka zgasły, a cynamonowy zapach zastąpił odór spleśniałego sera. Największa z myszy zaśmiała się zwycięsko i spoczęła na najbardziej okazałej bombce z literą T. W prawej dłoni trzymała królewskie berło, które pomagało w jakiś niewyjaśniony sposób okupantom. Kilkunastu żołnierzy zostało brutalnie zrzuconych przez złośliwe myszy, a reszta niepokornej zgrai kradła aniołkom aureole, porywała bezbronne baletnice wraz z prezentami Mikołajków i niszczyła niektóre łańcuszki. Niektóre kwiaty, jak również kokardki zostały podpalone.
- Robin! Musimy im pomóc! - zmartwiona księżniczka uporczywie wyrywała się z uścisku lidera, jednak on cierpliwie trzymał ją u swojego boku.
- Tylko obserwuj, Star. To jest tylko magia...
Niespodziewanie, lampki choinkowe przybrały pięć różnych kolorów - czerwony, pomarańczowy, fioletowy, zielony i niebieski. W jednej chwili światełka utworzyły pięć odmiennych kształtów, które formowały powoli konkretne sylwetki. Gwiazdka szeroko otworzyła oczy, natomiast Robin z głębokim skupieniem obserwował baśniową transformację. Wszystkie kule rozbłysły i na ich miejscu pojawiło się pięć nowych ożywionych postaci. Pierwsza prezentowała się jako zamaskowany bohater w pelerynie. Druga stała pewnie przy nim, miała kasztanowe włosy i duże zielone oczy. Trzecia całkowicie spowita została zieloną farbą i co chwilę zmieniała swój wygląd poprzez przemiany w zwierzęta. Czwarta wydawała się najbardziej tajemnicza, bowiem cała okryta była granatową szatą i unosiła się z łatwością w powietrzu. Piąta, jako jedyna, nie została stworzona na bazie drewna czy porcelany, a najprawdziwszego metalu. Jej prawe oko zastąpiła czerwona dioda. Położenie zabawek wskazywało na dowództwo pierwszej, a ona rzuciła się na mysią armię, która działała teraz pod emblematem z literą S. Raven, Robin i Cyborg rzucili się na pomoc ostatnim broniącym się żołnierzom, a Gwiazdka i Bestia zlecieli na podłogę, by opatrzyć rannych. Drewniani woje odpierali atak podłych myszy już tylko przy samym czubku, chroniąc piękną gwiazdę. Bohaterowie za pomocą magicznej energii odpychali i zrzucali natarczywe myszy. Star i BB powoli wnosili pozostałych na najwyższe partie choinki. Myszy zrozumiały tę strategię i uknuły nowy plan. W czasie, gdy zielonek i kosmitka kierowali się w stronę leżących na podłodze wojowników, kilkoro wrogów zebrało się w grupę i skoczyło wprost na dwóch członków drużyny. Zaskoczeni Tytani opadli na zimną powierzchnię i usiłowali zrzucić z siebie nieprzyjaciół. Drewniane podobizny otworzyły szeroko usta, aby prosić resztę o pomoc. Mysi król konsumował kawałek sera i z rozbawieniem przyglądał się nierównej bitwie. Przy małej pomocy wielkiego berła wyczarował jeszcze kilka myszy. Robin i Raven najwyraźniej usłyszeli wołanie swoich połówek, ponieważ natychmiast skupili wzrok na wydarzeniach z dołu. Na porcelanowej twarzy lidera zagościła prawdziwa złość. Cyborg pozostał z uzdrowioną już armią wojów na froncie, podczas gdy Raven otoczona fioletową energią, skierowała się na pomoc przyjaciołom. Zdenerwowany Robin zaatakował gałąź króla. Jego mysia armia objadała się kawałkami serca, więc wytworzył tuzin metalowych robotów w swojej obronie. Bohater zrozumiał, że siła myszy tkwi w tym berle. Tymczasem Raven skutecznie wsparła Bestię i Star w walce o wolność oraz pozostawienie prezentów w stanie nienaruszonym. Magiczna energia każdego Tytana potęgowała się, gdy łączyli swe siły. Starfire zauważyła, że Robin został otoczony przez zło wrogie roboty. Kosmitka spowodowała ogromną eksplozję swojego promieniowania, co skutecznie odstraszyło przeciwników. Przyjaciele pospieszyli na pomoc pozostałym. Bestia dołączył do Cyborga na górze. Robot i większość żołnierzy odnosili już połowiczne zwycięstwo. Gwiazdka i Rae skutecznie odciągnęły przeciwników od Robina. Metalowe zabawki rozlatywały się pod wpływem pomarańczowej i fioletowej aury. Boy Wonder jedynym zwinnym ruchem strącił opasłą mysz z bombki i przejął jej berło. Korona rozbiła się o podłogę. Wszyscy Tytani zebrali się w kręgu i skierowali moc na atrybut króla. Po krótkiej chwili stracił on barwę i rozleciał w kawałki. Myszy natychmiast straciły broń i zaczęły znikać z krzykiem.
https://youtu.be/...
Wszystkie stłuczone ozdoby wrócily do pierwotnego stanu, a mieszkańcy choinki wiwatowali bohaterom. Tańce ponownie się rozpoczęły. Cyborg zachwycał się prima baleriną, Rae i BB przytulali się w puchowym łańcuchu, a Robin i Star tańczyli do pięknej, klasycznej melodii świątecznej.
Dwójka nastolatków wymieniła uśmiechy. Tytani ułożyli się na kanapie - ciągle z widokiem na magiczne drzewko.
- Robin... to jest tak niezwykłe...
- To jest. Śnij dalej, Star. To jedyna taka noc w roku - Robin pocałował jej czoło i zamknął oczy. Z choinki nadal wydobywały się dźwięki sztuki baletowej...
Edytowane przez Rachela2003 dnia 2020-12-25, 13:26
Zastanawiam się, czy to na pewno magia czy raczej sen spowodowany wonią pierniczków Cyborg 8-P. Chociaż w sumie wtedy bardziej spodziewałabym się piernikowych antagonistów, a nie sera i mysiej armii Robin :)
Myszy miały być referencją... No właśnie, niech ktoś zgodnie, do czego. Raczej to moja fantazja, gdy siedziałam wczoraj pod choinką Robin :)
Przejdź do forum: